Tag Archives: zdrowie

32. Rozpasanie

Przeczytałam ostatnie wpisy i lekko zdębiałam. Jaka ja byłam dzielna z tymi głodówkami i  dietą. Zapomniałam już  o tym.

Dużo się zmieniło. Kupuje sobie łakocie, słodycze, wino, piwo, pijam pyszną kawę (nawet kawiarkę nabyłam), dogadzam sobie i sporo utyłam. Nie potrafię zrzucić nadmiarów, a ze 4 kilogramy by się przydało. Najgorsze, że zeszłoroczne letnie spodnie na mnie nie wchodzą, bo te 4 kilogramy ułożyły się tylko w kilku newralgicznych punktach. Pracuję nad tym niestrudzenie i nieskutecznie.

Bardzo dużo chodzę. Dawno przestałam biegać na siłownię, bo narobiłam sobie kontuzji. Bardzo łatwo narobić sobie kontuzji, bo wszyscy instruktorzy nie widzieli we mnie starszej pani i dawali mi takie zestawy, że po nich sobie załatwiłam barki. Ćwiczę teraz w domu prawie codziennie przynajmniej 30 min, a często ponad godzinę. Najpierw rozgrzewka 30  min, potem to czego mnie nauczył mój kochany pan doktor rehabilitant kolejne 30 min, potem joga – to co mogę, a na końcu relaks. W zimie męczę orbitreka. Nie ćwiczę tylko, kiedy jest jakiś koniec świata np pociąg o 7 rano.

Jestem na emeryturze, od kilku tygodni mam pod opieką niedużego niewidomego pieska ze schroniska. Przeprowadziłam się na obrzeża miasta i chadzam codziennie do lasu. Jest dobrze, żyję z moją resztką mięciutkich nieinwazyjnych guzków. Buty – rzecz jasna – sportowe z amortyzacją, inne powodują lekki ból.

Jestem szczęśliwa.

Foto ze smartfona.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

31. Już 3-dniowy post…

(…) W przeszłości diety żywieniowe były krytykowane przez dietetyków za niezdrowe. Jednak to nowe badanie przeprowadzone przez Amerykanów sugeruje, że głodzenie organizmu powoduje uruchomienie komórek macierzystych w celu wytworzenia nowych białych krwinek, które zwalczają infekcje.

Naukowcy stwierdzili, że ich odkrycie może być szczególnie korzystne dla osób cierpiących na uszkodzenia układu odpornościowego – takie jak nowotwory!

Mówi się, że osoby w podeszłym wieku odnoszą duże korzyści z postu.

W miarę jak ludzie dojrzewają, ich układ odpornościowy staje się słaby, co utrudnia im walkę nawet z powszechnymi chorobami.

Zgodnie z tym badaniem post może pomóc im przywrócić system odpornościowy.

Post przez 72 godziny chroni również pacjentów z rakiem przed toksycznym wpływem chemioterapii. Chemioterapia ratuje życie, ale także powoduje znaczne uboczne uszkodzenie układu odpornościowego. Wyniki tego badania sugerują, że post może łagodzić niektóre szkodliwe skutki chemioterapii.

Opisując badanie, naukowcy stwierdzili, że poszczenie „odwraca przejście regeneracyjne”, które pobudza komórki macierzyste do tworzenia zupełnie nowych białych krwinek, zasadniczo regenerując cały układ odpornościowy.

Główny badacz badań Profesor Valter Longo, profesor Gerontologii i Nauk Biologicznych na Uniwersytecie Kalifornijskim, powiedział, że badanie udowodniło, że post może rzeczywiście pomóc organizmowi ludzkiemu w stworzeniu nowego układu odpornościowego.

„Pozwala komórkom macierzystym na kontynuowanie i rozpoczynanie proliferacji i odbudowy całego systemu.

A dobrą wiadomością jest to, że ciało pozbywa się części systemu, który może być uszkodzony lub stary i działający nieefektywnie w stosunku walki z chorobami.

Teraz, jeśli zaczniesz od układu mocno zniszczonego chemioterapią lub starzeniem, cykle postu mogą generować dosłownie nowy układ odpornościowy.”-mówi profesor Longo.

loading…

Na etapie eksperymentu naukowcy pytali ludzi, czy regularnie poszczą w ciągu od dwóch do czterech dni w okresie sześciu miesięcy.

Naukowcy odkryli następnie, że poszczenie pomogło w stworzeniu nowego układu odpornościowego, a także w zmniejszeniu enzymu PKA, hormonu, który zwiększa ryzyko raka i powoduje wzrost guza związanego ze starzeniem.

Profesor Longo wyraził, w jaki sposób zespół badawczy był zaskoczony, gdy zdał sobie sprawę z wyniku swojego eksperymentu:

„To, co zaczęliśmy zauważać zarówno we współpracy z ludźmi, jak i zwierzętami, polega na tym, że liczba białych krwinek spada wraz z przedłużającym się postem. Następnie, gdy ponownie jesz, krwinki wracają. Więc zaczęliśmy się zastanawiać, skąd się biorą?”

Badanie wykazało, że przedłużony post nie tylko zmusza organizm do korzystania z zapasów glukozy i tłuszczu, ale także rozkłada znaczną część białych krwinek. Podczas każdego cyklu głodzenia, to zubożenie białych krwinek indukuje zmiany, które wyzwalają regenerację nowych komórek układu odpornościowego w oparciu o komórki macierzyste.

„Nie mogliśmy przewidzieć, że przedłużony post będzie miał tak niezwykły wpływ na poprawę regeneracji układu krwiotwórczego w oparciu o komórki macierzyste. Kiedy głodujesz, system stara się oszczędzać energię i jedną z rzeczy, które może zrobić, aby oszczędzać energię, jest poddawanie recyklingowi wielu komórek odpornościowych, które nie są potrzebne, szczególnie te, które mogły zostać uszkodzone „– dodaje profesor Longo.

Po przeprowadzeniu eksperymentów kolejne badania kliniczne będą w stanie określić inne czynniki. Można już teraz porozmawiać ze swoim lekarzem o próbie podjęcia 3-dniowego postu !

Polski odnośnik: http://warsztatdobregoslowa.pl/post-uklad-odpornosciowy/

Źródło: http://anonhq.com/study-suggests-eating-less-food-can-help-repair-body-increasing-longevity/

„(…) According to researchers, the secret to a long life may rest in eating less food. Researchers from the University of New South Wales in Australia have reported in a study that eating less food can boost healthier ageing. In turn, this protects the body’s cells from harmful deterioration and the risk of cancer.

Evolutionary biologist Dr Margo Adler, who led the study, said that cutting back on food leads to increased rates of “cellular recycling” and repair mechanisms in the body. In fact, Dr Adler believes this evolved to help animals continue to reproduce when food is scarce. Their bodies adapt by recycling and reusing nutrients stored in the cells.

The process is known as autophagy. According to Dr Adler and her team, autophagy is also essential to the survival of newborn babies in humans when they suddenly lose their supply of nutrients from the placenta. They bridge the gap by feeding on their own cells, breaking them down and releasing essential nutrients. She stated that increased cellular recycling could account for the longer lifespan of laboratory animals on very low diets.(…)”

1 komentarz

Filed under Uncategorized

29. Relacja z bieżących wydarzeń

  1. Co drugi dzień rano dwugodzinny trening na siłowni
  2. Zdarza mi się spędzić na spacerze godzinę w kaloszach (już mogę bez przykrych konsekwencji), wystąpić w balerinkach na płaskim obcasie, iść pieszo kilkanaście kilometrów, tańczyć w podskokach. Bywa, że stopy są zmęczone ale nei bolą.
  3. Codziennie po obudzeniu się ćwiczenia oddechowe, a potem stosowne wizualizacje
  4. Był plan co by w weekendy realizować jedno-dobowe głodówki; niestety, nie lubię ich, ale kiedyś może się zdecyduję, teraz chcę od nich odpocząć. Nie lubię.
  5. Dieta wegańska, nisko-tłuszczowa, z unikaniem przetworzonych przemysłowo produktów, na tyle na ile jestem w stanie odgrodzić się mentalnie od wina, słodyczy, pysznego awokado i smacznych tłustych posiłków. Udane życie to również smaczne życie. Pomaga mi dietetyczka, co jakiś czas się konsultuję.
  6. Systematycznie robię podstawowe, i nie tylko, badania.
  7. Unikam podłych toksycznych ludzi… och, unikam ich na wszystkie sposoby, ostatecznie udaję niemotę w nadziei, że mnie ominą albo otwieram oczy w szerokim zdumieniu i nic nie rozumiem. Jeśli się czegoś nie rozumie, często bywa mniej upierdliwe, albowiem widzimy tylko to co chcemy zobaczyć.
  8. Podjęłam pracę.
  9. Jadę niedługo do Barcelony na urodziny, a potem jeszcze gdzieś, żyję normalnie!
  10. Jeśli choroba wróci z podobnym natężeniem, co kiedyś, wtedy się będę martwiła. teraz się cieszę, że żyję.

Malutkie resztki guzów nie rosną i nic nie boli. Żyje się. Jest dobrze. Nie zapomniałam nauczki. Wiem, że to może wrócić, ale też wiem, że sobie z tym poradzę.

Tędy szłam 12 kilometrów

Tędy szłam 12 kilometrów

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

28. Nóżki działają

Tak. Działają.

Kiedyś miałam wizję, że będę zdrowa, kiedy będę spacerować boso po rozgrzanym piasku na plaży. Spacerowałam… a nawet pląsałam.. tydzień temu w upalną niedzielę.

koziagorka02Przedwczoraj klimaty około-wiślane, rozrywkowy rajd po plaży i do praskiego klubu na koncert z tańcami. Też na bosaka (chwilami).

plażingWczoraj było kolorowo i letnio – kolejne 6 godzin na nogach.

DSC_0076Dzisiaj idąc do sklepu testowo nie założyłam wygodnych butków z amortyzacją i do biegania. Po raz pierwszy od maja 2012 poszłam sobie po drobne zakupy w takich oto butkach z cienką podeszwą i czując podłoże, bez specjalnej ochrony. To nie są klapki, to są sandały z miękkiego tworzywa (oryginalne Crocs’y). Nic nie boli, NIC NIE BOLI! NIC NIE BOLI! 

nóżkiNie boli. Co prawda niejeden guziczek malutki sobie drzemie pod podeszwą na rozcięgnach, ale nie przeszkadzają, nie czuję ich. Nie chce mi się robić głodówek. Odrastają mi cudownie włosy, stopy nie bolą, życie jest piękne i płynie tylko do przodu. Codziennie ćwiczę prawie godzinę, praktykuję spowolnione oddechy, medytuję wizualizację związaną z procesem zdrowienia, jestem na specjalnej diecie (co by trzymać wagę i nie generować stanów zapalnych) , robię systematycznie badania – nie tylko podstawowe, jeśli czegoś brak – suplementuję i korzystam z pomocy dietetyczki, trzymam wagę i otaczam się pogodnymi ludźmi.

Wszystkiego dobrego.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

27. Mój hicior tej zimy

Tak naprawdę to ja tylko bardzo chcę żyć i nie być dla nikogo obciążeniem.

Kiedy zaczęłam więcej chodzić, kiedy minął ból i powiększające się napięcie na guzach oprócz tego, że robiły mi się ciągle okropnie bolesne odciski na stopach, ciągle się wywracałam. To się zdarzało na ulicy w różnych niespodziewanych sytuacjach. Moje nieużywane długo mięśnie były słabe, a ciało niesprawne. Chyba pisałam już o tym w którymś wpisie, nie pamiętam dokładnie, w którym. Miałam stale popuchnięte stawy skokowe, oba abo jeden z nich po jakiejś kolejnej utracie pionu, starte i obtłuczone kolana po upadku, a na koniec stłukłam bark (rok temu), co się skończyło zamarznięciem stawu barkowego, strasznym bólem, unieruchomieniem, a potem jeszcze usztywnieniem szyi. Wyszło nawet przy okazji na rtg, że mam spore zwyrodnienia odcinka szyjnego kręgosłupa, które nawet wyekspediowały mnie na rezonans magnetyczny. Ćwiczę na różne sposoby, ćwiczę dużo. Chcę być zdrowa, bo chcę żyć. Wiem, że choroba to bezruch, a bezruch to śmierć. Bardzo szybko wiotczeją mięśnie i wszystko zamienia się w galaretowatą kupkę białka. Dlatego ćwiczę i szukam nowych możliwości realizowania się – fizycznie, mentalnie i emocjonalnie.

Po prostu chcę żyć.

Reszta informacji: plank – ćwiczenia

6 Komentarzy

Filed under Uncategorized

26. Jest dobrze

Wczoraj uskuteczniłam 15 kilometrowy marsz z ptasiarzami. Pod koniec starszaki wymiękły i zostały w tyle, a reszta pomknęła na przystanek mocnym marszem. Zaliczyłam jeszcze Loving Hut i sajgonki wegańskie z jedną koleżanką z wycieczki, która okazała się być wegetarianką. Ponieważ sajgonki wlały we mnie nową energię, pobiegałam jeszcze po sklepach szukając gorczycy do namoczenia nóg,  Miała być handlowa niedziela, a cały bazar mi zamknęli. Spać poszłam przed 23, bo jeszcze siedziałam w necie, robiłam jakieś robótki ręczne, rozmawiałam przez telefon i ogólnie spędzałam czas aktywnie. Mam kondycję lepszą niż 20 lat temu i to są efekty codziennych prawie godzinnych ćwiczeń. Chyba się teraz bardzo szybko regeneruję, szybciej niż kiedyś. Jestem z siebie dumna, bardzo dumna i szczęśliwa. Do to stópek – jest dobrze, nic nie boli, nic nie rośnie, może lekuchno obrzmiały te resztki guzków, które tam zostały. Czuję się fantastycznie. Pomyśleć, że kiedyś myślałam, że nigdy nie będę chodzić. Post ten dedykuję wszystkim posiadaczom włókniaków na rozcięgnach stóp przestraszonym wynikami badań i będących z poczuciu bezsiły i rezygnacji. Oczywiście egzystuję cały czas w miękkich butkach z dobrą amortyzacją. Foto z wycieczki DSC_0761-001A to ptaszyna, która mnie zauroczyła (zdjęcie pożyczone z sieci). Po raz pierwszy ich tyle widziałam, strzępiły się niewyraźnie wysoko w sosnach, widoczne w zasadzie tylko przez lornetkę. Za to można było je usłyszeć.

Raniuszek. Puszysty kłębuszek, wacik z długachnym ogonkiem. Zimują u nas. Trudne do przyuważenia, jeśli się nie zna ich obyczajów, są wysoko i poruszają się szybko.

Raniuszek. Puszysty kłębuszek, wacik z długachnym ogonkiem. Zimują u nas. Trudne do przyuważenia, jeśli się nie zna ich obyczajów, są wysoko i poruszają się szybko.

A tak śpiewają

2 Komentarze

Filed under Uncategorized

25. Ćwiczenia mięśni stóp

Tego właśnie nie mogłam robić, a teraz mogę, bez bólu i negatywnych skutków pt rozbuchany rozrost guza.

Reszta tych wspaniałych ćwiczeń, tj zdjęcia plus opis są tu: http://treningbiegacza.pl

Co się u mnie dzieje?

Skończyłam z jedzeniem wyciągu z kurkumy i z pieprzu. Po prostu preparat się skończył i zabrakło mi samozaparcia żeby to kontynuować. Wyniki kuracji mnie nie powaliły, więc się nie wysilałam. W czerwcu zrobiłam kolejną głodówkę, 9 dniową. Trzymam wege niskotłuszczową i z wykluczeniem produktów wysokoprzetworzonych dietę. Medytuję ze zwolnionym oddechem, wizualizuję swoje zdrowienie i inne ważne dla mnie rzeczy. Córka przyjechała – pomacała i powiedziała WOW, ale zmalały! Rok się nad nimi nie zastanawiała, więc miło było usłyszeć taki komentarz.

Nowość.: sąsiadka M. leczyła swoje młode dorosłe dziecię z anemii. Odstawiła jej leki. Przez pół roku poiła młodą sokiem z buraka (plus czymś tam jeszcze, sok z cytryny, marchewki itp). Wyleczyła anemię, ale stało się jeszcze coś – zniknął trzy-centymetrowy włókniakowaty guz na klatce piersiowej, na którego czaili się chirurdzy z onkologii sutka z pobliskiego szpitala. Jak pokazało usg nie zniknął całkiem, tylko do połowy i przemieścił się, więc go nie wyczuwają na tzw „maca”. Na dodatek zmienił strukturę, nie jest już włókniakiem. Hmm. Oczywiście piję teraz soki codziennie. Zaczęłam powoli, od jednego buraczka, bo mi rewolucję robiły w kiszkach. Już nie robią. Przyzwyczaiłam kiszki.

Ćwiczyć też ćwiczę, chociaż wszystkich ćwiczeń z tego artykułu nie robię jeszcze, oszczędzam kopytka. Natomiast chodzę, tańcuję sobie od czasu do czasu i wszystko gra. Ćwiczę różne różniste – na brzuch, ramiona, plecy, nogi… Mam zamiar zapisać się na basen, a kolega namówił mnie na zumbę. Żyję normalnie.

M. po przeczytaniu tego bloga powiedziała mi, że już jestem zdrowa niezależnie od tego, co jeszcze mam na podeszwach. Wiem.

Dzisiaj rozmowa w kolejce do ortopedy. Jak zwykle czekając wsączam swoje trzy grosze o konieczności ćwiczeń fizycznych, diety i takie tam, bo obok mnie siedzą tłustawe starowinki, niektóre z listą chorób dłuższą niż ilość haseł w małej encyklopedii. Jedna sympatyczna pani mówi kiwając głową – „wiem, też miałam włókniaka, piłam sok z buraka, chodziłam w kamizelce z chrzanu i piłam...” coś co dostała od księdza, ale nie wiem co, jakaś nalewka na korze dębu, nie wie co pomogło, ale włókniaki poznikały. A może zmalały i ich nie wyczuwa, faktem jest że problem znikł. Alleluja, jestem w domu! Pani jeszcze podała mi numer telefonu, bo koniecznie chce namiary na lekarza leczącego dietą. Wzruszona jestem. Chociaż jedna osoba nawrócona na dobre. Mam nadzieję 😉

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized