32. Rozpasanie

Przeczytałam ostatnie wpisy i lekko zdębiałam. Jaka ja byłam dzielna z tymi głodówkami i  dietą. Zapomniałam już  o tym.

Dużo się zmieniło. Kupuje sobie łakocie, słodycze, wino, piwo, pijam pyszną kawę (nawet kawiarkę nabyłam), dogadzam sobie i sporo utyłam. Nie potrafię zrzucić nadmiarów, a ze 4 kilogramy by się przydało. Najgorsze, że zeszłoroczne letnie spodnie na mnie nie wchodzą, bo te 4 kilogramy ułożyły się tylko w kilku newralgicznych punktach. Pracuję nad tym niestrudzenie i nieskutecznie.

Bardzo dużo chodzę. Dawno przestałam biegać na siłownię, bo narobiłam sobie kontuzji. Bardzo łatwo narobić sobie kontuzji, bo wszyscy instruktorzy nie widzieli we mnie starszej pani i dawali mi takie zestawy, że po nich sobie załatwiłam barki. Ćwiczę teraz w domu prawie codziennie przynajmniej 30 min, a często ponad godzinę. Najpierw rozgrzewka 30  min, potem to czego mnie nauczył mój kochany pan doktor rehabilitant kolejne 30 min, potem joga – to co mogę, a na końcu relaks. W zimie męczę orbitreka. Nie ćwiczę tylko, kiedy jest jakiś koniec świata np pociąg o 7 rano.

Jestem na emeryturze, od kilku tygodni mam pod opieką niedużego niewidomego pieska ze schroniska. Przeprowadziłam się na obrzeża miasta i chadzam codziennie do lasu. Jest dobrze, żyję z moją resztką mięciutkich nieinwazyjnych guzków. Buty – rzecz jasna – sportowe z amortyzacją, inne powodują lekki ból.

Jestem szczęśliwa.

Foto ze smartfona.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s