22. Wczoraj pobiegłam

Pobiegłam. Nie mogę ćwiczyć po tym, jak gwizdnęłam na lodzie. Jest mały problem ze stłuczonym ramieniem, gwizdnęłam na lewy bark. Więc pobiegłam. Tak dobrze się czułam, że musiałam. Czuję się z tym świetnie. Kiedy człowiek się rusza, znaczy że żyje!

Pozostałość po guzie lekko obrzmiała, ale nie boli przy chodzeniu i nie rośnie. Alleluja! Pobiegłam po raz pierwszy od dwóch lat, pomimo, że rok temu nie wierzyłam, że to będzie kiedykolwiek możliwe. Skutki na podeszwie są podobne jak przy kilkugodzinnej wycieczce albo dźwiganiu bardzo ciężkich zakupów. Ujdzie wyżyć.

 

Co ja robię?

– Trzymam dietę wegańską ostro higieniczną (prawie zero produktów przetworzonych, prawie zero glutenu, prawie zero używek, często kupuję produkty ze sprawdzonych źródeł lub z certyfikatem), nisko tłuszczową, przekonsultowaną z dietetyczką.
– Trzymam wagę na stałym, odpowiednio niskim i najwygodniejszym dla moich kończyn poziomie (waga jest w codziennym użyciu, a jakże)
– Raz w tygodniu 24 godzinny post o wodzie.
– Suplementuję oprócz B12 i D2 również jakieś wapno i kurkuminę, o której tu pisałam.
– Codziennie dwa razy ćwiczę przez pół godziny relaksujące oddechy i medytację z wizualizacją, którą sobie sama ułożyłam na podstawie sugestii pani Wandy Wegener (przeczytałam jej książkę na ten temat). Wizualizacja przebiega tak: relaks, wejście w pewne określone sytuacje i wyobrażanie sobie ich, w tym praca nad sytuacją obecną i w wybranym momencie czasowym w przyszłości („dedlain”), pozytywne zamknięcie procesu. Obecnie nie pracuję nad tematem zdrowia, skupiłam się na pracy. Tak będzie do 30 III tego roku, potem zajmę się znowu zdrowiem.
– Unikam toksycznych ludzi i męczących sytuacji.
– Pracuję zgodnie z zasadą przyjemności (co się nie przekłada na zarobki, ale nie żyje obecnie dla pieniędzy, więc olać to)
– Choroba – jak się cofnęła po głodówkach tak stoi w miejscu albo delikatnie się cofa dalej.
– Używam tylko naturalnych kosmetyków, minimalizuję skład chemiczny do minimum.
– Już mogę pozwolić sobie na noszenie butów o twardej podeszwie, to nietrafione zakupy, które – kiedy moje guzy były aktywne – leżały nieużywane w szafie. Ale są to w dalszym ciągu buty z amortyzacją przeznaczone do biegania, nie balerinki czy zwykle kozaki.

Jest dobrze, będzie lepiej.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s