12. Apoteoza postu

O tym, jak ważny jest post piszą Benedyktyni z Tyńca takimi oto słowy:

(…)Kasjan uważa, że obfitość pokarmów obciąża ducha i gdy duch równocześnie z ciałem popada w otyłość, staje się niebezpiecznym zarzewiem grzechu.
Mnisi dawniej byli przekonani, że istnieje jakaś silna zależność między duszą i ciałem. Gdy ciało obrasta w tłuszcz, także i duch staje się ociężały i otępiały. Nadmiar jedzenia zmniejsza duchową czujność człowieka. Natomiast zdrowie fizyczne i duchowe stanowi jedność. To przekonanie dzisiejszej psychologii znajdujemy często już w pismach dawnych mnichów i
Ojców Kościoła. Tak oto pisze św. Atanazy:

„Zauważ, co czyni post! Leczy on choroby, wysusza nadmierne soki w organizmie, przepędza złe duchy, płoszy natarczywe myśli, nadaje duchowi większą przejrzystość, oczyszcza serce, leczy ciało i wiedzie w końcu człowieka przed tron Boży… Post jest ogromną siłą i niesie ze sobą przeogromne skutki.”

Leczenie zostało tutaj pozornie uzależnione od jakiegoś wysuszania zbytecznych soków w organizmie człowieka. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się medycyną ludową, odsłania swoje właściwe znaczenie dopiero w porównaniu z osiągnięciami dzisiejszej medycyny postnej. Dr Buchinger, który w Niemczech odkrył po pierwszej wojnie lecznicze działanie postu i stosował terapię postną z dużym powodzeniem w rozlicznych kuracjach, pisze:
Leczenie postem jest w rzeczy samej kuracją wydzielinową. Jest to kuracja mająca za zadanie oczyścić całą tkankę organiczną oraz jej soki. Całą! Ma słuszność powiedzenie dawnych Gallów, że „post oczyszcza na równi całe ciało” (abstinentia totum corpus aequaliter purgat).
(…)

http://adonai.pl:

(…)Skoro radykalny post może uzdrowić nasze ciało, oczyścić organizm z trujących toksyn i przywrócić utraconą witalność, to czy w podobny sposób może przynieść nam pożytek duchowy? Jezus zapytany przez uczniów, w jaki sposób był w stanie wypędzić złego ducha z ciała opętanego chłopca, pouczał, że do tego potrzeba modlitwy i postu.

     Na przełomie III i IV wieku w Azji Mniejszej i w Egipcie powstała reguła monastyczna – post jako sprawdzony środek w zmaganiach o czystość serca. Ojcowie pustyni zalecali wówczas, aby post był połączony z uczynkami miłosierdzia i troską o potrzebujących. W ciągu dnia, gdy pościsz, wystarczy ci chleb, woda i jarzyna. Dziękuj za to Bogu. Oblicz wydatki na jedzenie, oblicz, ile zaoszczędziłeś w dniu postnym i daj pieniądze jakiemuś bratu z obcych stron, wdowie czy wdowcowi, a oni pomodlą się za ciebie. Równocześnie ojcowie przestrzegają przed ascetyczną rywalizacją, która zamiast prowadzić do pokory, skutkuje osądem i poczuciem wyższości wobec innych. W tradycji judeochrześcijańskiej post nie jest sposobem na szlifowanie osobistej doskonałości. Jest ścieżką pokory, pokory która ma otwierać na przyjście Pana. Jest też potężną bronią wobec szatana. Ojciec Jan Kolobos mówił wręcz: Kiedy król chce zdobyć nieprzyjacielskie miasto, wtedy zabiera mu wodę i uniemożliwia jej dostawę. A gdy miastu grozi śmierć głodowa, samo się poddaje. Tak też rzecz ma się z pożądliwościami ciała. Kiedy mnich stanie przeciwko nim z postem i głodem, wrogowie ci staną się bezsilni.

      Post ma więc znacznie głębsze znaczenie niż tylko formalny zakaz jedzenia konkretnych potraw czy spożywania alkoholu. Post jest szansą na niedosyt fizyczny, zmobilizujący ciało do czuwania. Kiedy odczuwamy pustkę wewnętrzną – także w tym najbardziej trywialnym wymiarze – łatwiej nam prosić Stwórcę o pokarm, uznając własną kruchość i niewystarczalność. A wtedy Bóg zstępuje, jak na górę Synaj, i odnajduje nas na pustyni naszego niedosytu. Dla takiego spotkania warto pościć na serio choćby jeden dzień, jeden tydzień…

Piotr Fras pisze w swojej książce „Post. Boży dar dla człowieka” (nie jestem katoliczką i nie propaguję zasad tej wiary, ale coś w tym jest, bo we wszystkich religiach będących ongiś jedynym źródłem wiedzy o świecie funkcjonuje zasada stosowania systematycznych postów)

Post został wszczepiony w duszę człowieka jako swoisty mechanizm naprawczy zdrowia fizycznego i psychicznego. Książka ta eksponuje błogosławieństwa, które spływają na ludzi praktykujących ten zapomniany dar.
Historia głodówek sięga najstarszych dziejów człowieka na ziemi, była też uważana za jedną z naturalnych metod leczenia. Korzystali z niego starożytni Egipcjanie, Sokrates i Platon oraz ojciec medycyny konwencjonalnej Hipokrates, według którego głodówka była nie tylko skutecznym lekarstwem na wszystkie poważne dolegliwości, ale też znakomitym środkiem profilaktycznym.

Autor w niezmiernie ciekawy sposób opisuje doświadczenia biblijnych bohaterów jak również swoje własne.

Sporo wiedzy możemy też znaleźć na stronie http://www.glodowka.pl/, bardzo tę stronę polecam na początek

Głodówka – największe lekarstwo

To czas jaki dostaje od nas organizm, aby pozbierać się po latach złego traktowania. Ale dostrzec to możemy tylko w czasie spokojnej refleksji nad sensem i celem swojego życia. Nasz problem polega na tym, że nie umiemy odłożyć łyżki we właściwym czasie.

Człowiek żyje z jednej czwartej swego pożywienia, z pozostałych trzech czwartych żyją lekarze – wiedziano o tym już przed wiekami w kraju faraonów. Po ucztach i wielkich świętach następowały posty, często dyktowane zaleceniami religijnymi, lub po prostu – przednówkiem, brakiem pożywienia. Współcześnie zdajemy się o tym nie pamiętać. Nie mamy problemów ze zdobywaniem pożywienia. Nasz problem polega na tym, że nie umiemy odłożyć łyżki we właściwym czasie. Zarówno przy stole ciężko jest nam powiedzieć: stop, jak i przy pracy. Zatraciliśmy umiejętność odpoczywania i relaksowania się. Tempo życia sprawia, że tak naprawdę zapominamy po co to wszystko. Nasze działania często przypominają wysiłki człowieka z pewnego kawału: po budowie biega facet z pustymi taczkami. Woła go majster i pyta, dlaczego taczka jest pusta. A delikwent odpowiada, że pracy tyle, że nie ma czasu załadować. Podejmujemy różne wysiłki, które zabierają nam cenny czas. Często kręcimy się w kółko. Ale dostrzec to możemy tylko w czasie spokojnej refleksji nad sensem i celem swojego życia. Nasz organizm nieraz wymusza na nas takie chwile, na przykład w czasie choroby, gdy cierpiąc leżymy w łóżku odsunięci od swojej pracy i doraźnych problemów. Wówczas znów mamy szansę rozpoczęcia wszystkiego na nowo.(…)”

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s